Wg badania zrealizowanego przez On Board Think Kong wspólnie z ECCO Network bardzo mała część szefów dużych, polskich spółek jest aktywna w social media. Okazało się, że zaledwie 5 procent (tak, co dwudziesty!) prezesów dużych spółek ma aktywny profil na Twitterze. Czy to dobrze czy źle? No i po co właściwie prezesi mają być aktywni w social media?

Większe zaufanie do i wizerunek lidera

Lider firmy obecny (i aktywny!) w social media to przede wszystkim większe zaufanie otoczenia. Do niego, ale też do całej organizacji. Klientów, kontrahentów, inwestorów, przedstawicieli zewnętrznych instytucji i pracowników firmy. Prezes wypowiadający się na Twitterze czy LinkedIn to szef, który jest otwarty na dyskusje, klarowniej (bo krótko i zwięźle) i w bardziej otwarty sposób komunikujący swoje poglądy. W pewnym sensie sama obecność w demokratycznym, otwartym medium jak Twitter czy Facebook jest równie ważna co treść wpisów. Nawet jeśli będą nieciekawe i wtórne, i tak widać intencję nawiązania dialogu. Szef nieobecny w social media to z kolei domniemanie jego zamknięcia na rozmowę, niechęci do szczerych i otwartych kontaktów z otoczeniem.

Tezy o dobrym wpływie samej obecności na LinkedIn czy Twitter na wizerunek lidera potwierdzają też liczne badania innych firm. Np. sondaż zrealizowany jakiś czas temu przez BrandFog pokazuje, że aż 81 procent ludzi uważa, że CEO aktywny w social media jest lepiej przygotowany do wprowadzenia firmy w świat online. Większość uczestników badania potwierdziła też, że aktywność szefa w kanałach social media wzmacnia ich przekonanie, że prezes świetnie dogaduje się z klientami (89 proc.) i pracownikami (85 proc.).

Więcej informacji od klientów

W grudniu ub.r. szef Airbnb, Brian Chesky zapytał na Twitterze o to co zdaniem klientów jego firma powinna wprowadzić w 2017 r.



Otrzymał ponad 2 tysiące komentarzy. Większość nie zawiera sensownych propozycji, ale trafiło się wśród nich trochę fajnych pomysłów (cała historia jest opisana m.in. tu). Trudno ocenić, czy dyskusja na Twitterze stała się dla Airbnb realnym źródłem inspiracji, pewnie nie. Ale na pewno szef firmy pokazał jej otwartość na nowe pomysły, na dyskusje z klientami. Z tego punktu widzenia prezes aktywny na Twitter to dobry pomysł.

Klienci w social media często dzielą się opiniami, recenzują produkty. Czy dla osoby zarządzającej to ważne? Powinno być! Dlatego obecność i monitorowanie tego, co ludzie mówią o firmie to absolutne minimum.

Prezes w social media: szybkość i kontrargumenty

No właśnie. Social media to ścieżka szybkiego ustosunkowania się do problemowej sytuacji. To dodatkowa szansa na ekspresowe, bez organizowania spotkań i konferencji wypowiedzenie publiczne swojej racji, przedstawienie swojego punktu widzenia. Profil prezesa na Twiterze czy LinkedIn (zwłaszcza na Twitter) to też szybki kanał mniej formalnych relacji z dziennikarzami czy szerzej – z influencerami. W kilka minut można rozwiać wątpliwości, odpowiedzieć na pytanie, skomentować publikację, pokazać swój punkt widzenia.

Świetnym przykładem tego, jak aktywność na Twitterze może pomagać w sytuacjach kryzysowych jest choćby aktywność Krzysztofa Pawińskiego, prezesa Maspex, który bardzo szybko zareagował na kryzys wywołany przez fatalną komunikację należącej do grupy marki Tiger:





Są chwile, gdy szybka reakcja liczy się jak nic innego. Ale uwaga – są też momenty, gdy obecność w social media może nieść pewne zagrożenia. Czasem (wiedzą to wszyscy PR-owcy) firma nie chce zabierać głosu w jakiejś sprawie. Np. woli przemilczeć sygnały o wycofaniu się z rynku czy wadzie produktu. Poza tym ustosunkowanie się do jakiejś sprawy przez prezesa, nawet jeśli ma to miejsce w formie krótkiego tweeta nadaje jej wyższą rangę.

Wymówki i mity nt. social media

Nasze badania potwierdzają, że prezesi w Polsce nie palą się do aktywności w społecznościówkach. Niewiele wiemy jednak o przyczynach (tego nie badaliśmy), ale z rozmów z wieloma firmami o wprowadzaniu ich szefów na LinkedIn czy Twitter wyłaniają się następujące bariery:

1. Brak czasu
2. Strach przed skalą dyskusji, mnogością zapytań/komentarzy konsumentów
3. Nieznajomość social media, brak zrozumienia
4. Przekonanie, że „są tam tylko dzieciaki”
5. Brak wiedzy o korzyściach


Wszystkie pięć wątpliwości mają oczywiście swoje uzasadnienie. Ale bez przesady. Argumenty 1 i 2 są ze sobą ściśle powiązane, choć odpowiedzią na nie jest fakt, że komunikacja prezesa wcale nie musi być jakoś bardzo intensywna. Nikt nie oczekuje od niego, że będzie w top10 najaktywniejszych użytkowników social media. Wystarczy, że podzieli się tam od czasu czymś ciekawym, pochwali sukcesem firmy i w ogóle da się choć trochę poznać jako charyzmatyczny przywódca, a nie schowany w biurze urzędnik. Z kolei bariera nr 3 (nieznajomość SM) to najmniejszy problem. Zdarza się nam prowadzić zamknięte szkolenia, także dla jednej osoby z firmy. Do nabycie wiedzy potrzebnej do podstawowej aktywności w wybranym medium wystarczą 1-2 godziny i przygotowanie zestawu wskazówek, podpowiedzenie prostych pomysłów czy ścieżek postępowania. Poza tym w wielu firmach prezes jest wspierany w swojej social mediowej przygodzie – czasem przez agencję, czasem przez osobę z wewnątrz, np. z działu komuniakacji/PR. A pozostałe (4. i 5.) problemy? Na nie odpowiedzieć można tylko edukacją. Pokazując wyniki badań i statystyki konkretnych serwisów i opowiadając o potencjalnych korzyściach wizerunkowych dla firmy.

Czy szefowie Twojej firmy są aktywni w sieciach społecznościowych? Warto spróbować ich do tego namówić ☺