Mamy dobrą wiadomość: w praktyce to żadna rewolucja. Ruch ze strony Facebooka polegający na ukryciu liczby „lubisiów” zgromadzonych na fanpage‚u przed odwiedzającymi jest w zasadzie zmianą kosmetyczną. O ile jednak z praktycznego punktu widzenia zmiana niewiele wnosi, o tyle w wymiarze historycznym jest to zmiana bardzo znamienna. (BYŁABY – vide aktualizacja na dole strony)

Źródła lubisiowego szału

Kiedy firmy w Polsce zaczęły używać Facebooka, marketerzy szukali najważniejszego wyznacznika powodzenia tej komunikacji. Sam Facebook wyraźnie akcentował wtedy znaczenie liczby fanów. Zachęcał do ich zdobywania. Osoby odpowiedzialne za „marketing społecznościowy” zaczęły więc wszystko przeliczać na fanów. Liczniki fanów pojawiały się w prezentacjach. Liczba fanów stawała się dla wielu marek symbolem sukcesu.

Powstawało mnóstwo wyliczeń „wartości fana”. Duże firmy badawcze i analityczne przygotowywały nawet raporty na ten temat. Pokazywały wartość sprzedaży firm przypadające na jednego fana. W tym samym czasie Facebook zaczął się zmieniać. Przyciski „Zostań fanem” zmieniły się na „Lubię”. Coraz bardziej widoczne stawały się też wyniki działania Edgerank, czyli tajemniczego algorytmu wyznaczającego „atrakcyjność” treści dla odbiorcy. W wyniku jego stosowania niektóre treści były przez Facebooka bardziej eksponowane, a niektóre spychane na dalszy plan. Dla większości firm oznaczało to, że przestały docierać do wszystkich fanów. Publikowane posty widziała ich coraz mniejsza część. Oczywiście FB miał już gotowe rozwiązanie – sponsorowanie treści wyświetlane za opłatą dowolnej grupie odbiorców.

Mimo wszystkich tych zmian, zadziwiająco duża część marketerów pozostała na poziomie „gromadźmy fanów”. Może z braku wiedzy, ale może z wygody? Można sobie wyobrazić jak z trudem przekonują zarząd do obecności na Facebooku i jak zapytani o pomiar wyników wskazują liczbę polubień strony. Chwilę później mięliby powiedzieć, że fani (w których zdobycie firma już „zainwestowała”!) nie mają znaczenia? Lepiej nie. No i pewnie dlatego do dziś wiele firm, jakby nie przejmując się rzeczywistością, wpisuje liczbę fanów do briefów jako KPI dla agencji.

Co teraz?

Ok, naturalnie w strategii social media potrzebne są mierniki. Mamy zasięg, zaangażowanie, generowany ruch itp. itd. O dziwo, mimo to liczba fanów nadal pozostała dla niektórych najważniejszym świadectwem powodzenia na Facebooku. Do teraz! Facebook właśnie zabrał im pokazałby jak wyglądałby FB gdyby zabrano ich fetysz. Zmiana, która się właśnie dokonała nie oznacza, że strony nie będzie można już „polubić”. Nic z tych rzeczy. Ale liczba fanów nie jest już nawet wyświetlana kiedy odwiedzimy fan page. Niektórym mogło się zrobić przykro, ale ruch jest dobry.

AKTUALIZACJA: Przedstawiciele Facebooka oficjalnie poinformowali, że brak widoczności polubień stron na Facebooku był przypadkowy i związany z błędem oprogramowania. No i, co najważniejsze, liczba fanów jest znów widoczna. Trochę szkoda, będziemy czekać na zmianę, która potrwa nieco dłużej 🙂