Facebook Linked IN On Board Jesteśmy częścią grupy On Board BOX Network Europe Tworzymy pierwszą sieć agencji social media S40 Jesteśmy wśród 40 najlepszych agencji na świecie
           
Think Kong. King size social media & content marketing
Think Kong to agencja social media & content marketing specjalizująca się w realizowaniu celów biznesowych klientów z wykorzystaniem kanałów społecznościowych. Świetnie radzimy sobie też z content marketingiem. Tworzymy i prowadzimy blogi, serwisy contentowe i umiemy zapewnić, że tworzone dla naszych klientów treści przekładają się na sprzedaż. Precyzyjny dobór narzędzi i specjalizacja pozwalają nam na projektowanie i realizowanie działań mierzonych twardymi marketingowymi wskaźnikami. Jako agencja social media & content marketing koncentrujemy się na rozwoju kompetencji z tego obszaru realizując powierzone nam zadania na najwyższym poziomie.

Jesteśmy częścią Grupy On Board, do której należy także On Board PR ECCO Network. Wspólnie realizujemy kampanie wykraczające poza on-line. Około 70 proc. naszych projektów to działania integrujące różne elementy komunikacji. Współtworzymy też BOX Europe Network, pierwszą na świecie sieć agencji social media. Dzięki temu jesteśmy w stanie sprawnie realizować działania poza Polską. Wspieramy też rozwój unikalnych narzędzi przygotowywanych przez zagraniczne teamy jak np. BrandBOX.

Wielokrotnie nagradzani i wyróżniani na międzynarodowych konkursach (m.in. IAC, Magellan, European Excellence), wspieramy firmy zarówno z segmentu B2B, jak i B2C. Wśród realizowanych przez nas kampanii są działania w social media dla wielu marek, m.in. Adobe, Siemens, TVP, Neinver, RWE, Panasonic, Coca Cola, Sony, nc+.
Klienci
Nagrody

Norbert Kilen
Strategia
 
W Think Kongu zajmuje się strategią i zarządzaniem zespołem. Współautor sukcesów kilkudziesięciu projektów marketingowych, autor wielu artykułów i wystąpień popularyzujących media online w komunikacji. Wcześniej dyr. ds. strategii On Board PR.
Agnieszka Rutkowska
Social Media Manager
 
Szczęśliwa w związku z Kongiem od 5 lat. Dba o równie dobre relacje z Klientami, wewnętrzny ład w firmie i o to, czy kasa się zgadza.
Artur Mojnowski
Art Director
 
W Think Kongu dba o to, żeby małpa na każdym zdjęciu wyglądała młodo i profesjonalnie, a każde logo było tak duże, jak to możliwe.
Kornelia Maciejewska
Social Media Consultant
 
W gorylim stadzie od ponad 3 lat wspina się na wyżyny kreatywności i client service'u. Z wykształcenia psycholog (Uniwersytet Warszawski) – gorliwie dba o pozytywne relacje w zespole.
Paula Janas
Social Media Consultant
 
Od 5 lat codziennie dokłada wszelkich starań, aby kobiety z Internetów wiedziały wszystko na temat mody, kosmetyków i wszechobecnych trendów.
Paweł Łada
Junior Graphic Designer
 
"Na umowie napisano Junior Graphic Designer. Wykonuję zlecone mi grafiki, w pione, w poziomie, małe i większe. Lubię makaron, nie lubię marchewki z groszkiem."
Beata Wujtewicz
Social Media Consultant
 
"Praca w SM to spełnienie marzeń! Na urlopie jestem na innym kontynencie i łapię łaj-faj"
Urszula Drogomirecka
Social Media Consultant
 
Pierwsze kroki w branży stawiała pod czujnym okiem Think Kong Team. Pracuje m.in. nad projektami motoryzacyjnymi i korporacyjnymi. Kręci ją joga, Scrabble i upcyclingowe szydełkowanie ze zużytych rzeczy.
Mateusz Sokołowski
Social Media Consultant
 
Od młodego w Think Kongu uczy się obsługi projektów na najwyższym poziomie.
Mikołaj Podlasek
Graphic Designer
 
Oficjalnie - grafik; nieoficjalnie - specjalista ds. czytania w myślach. Entuzjasta każdego koloru, pod warunkiem, że jest to kolor czarny. Plotka głosi, że zamiast krwi w jego żyłach płynie kawa.
Małgorzata Sęk
Social Media Consultant
 
Opiekun spraw o wysokim priorytecie. Mówi "praca to moja pasja, a pasja to moja praca", a my Jej wierzymy :)
Tomek Liwacz
Social Media Consultant
 
Codziennie odpowiada na setki pytań i wiadomości, pilnując jednocześnie Ads Managera. Prywatnie dumny Tato uroczego Franka.
Magda Kucharska
Junior Consultant
 
Zakochana w Twitterze. Nie znosi czegoś nie wiedzieć. Lubi rzeczy co #nikogo, recenzuje gry, uwielbia musicale i słucha country #wstydliwewyznania.
Magda Gąszczyk
Junior Social Media Consultant
 
Najświeższa krew w Think Kongu! Specjalista od rozkręcania start-upów w social media, w wolnych chwilach zwija rolki sushi. Ogromna wielbicielka psów, pand, gier planszowych i podróży.
Martyna Kałużna
Social Media Asystent
 
Nieocenione wsparcie w każdym projekcie. Szuka, znajduje, odpowiada. Prywatnie fanka lata i jednorożców.
Aneta Dziedzic
-Markiewicz
Finanse
 
Czuwa nad bazą zleceń i dyscyplinuje niezdyscyplinowanych :-)
Magda Stawicka
Office Manager
 
Magda prowadzi nasze biuro. Bez Niej już dawno we wszystkim byśmy się pogubili :)
Aneta Stańczyk
Dyrektor finansowy
 
Odpowiedzialna za wszystko, co związane z finansami i sprawami formalnymi.
Alicja Waśniewska
Social Media Consultant
 
W sidła branży wpadła już w 2007 roku. Social media to jej konik, ale umie także w copywriting i fascynuje się influencer marketingiem. Prywatnie fanka horrorów, czarnego humoru i wszystkiego, co dziwne.
Judyta Bulman
Social Media Junior Consultant
 
Ninja na pełen etat. Za dnia skrada się po zakamarkach social media, po zmroku trenuje armię wojowniczych kobiet ;)
Hubert Różyk
Social Media Consultant
 
W internetach (tak, są różne sieci!) grzebię od 2011 roku. Uzależniony od stałego przypływu informacji człowiek od projektów z kategorii "wymagające". Twitterowy maniak, który po godzinach z pasją wlewa studentom sieciową wiedzę do głów. Książkowy pożeracz i geek.
Marek Roj
Web Developer
 
Ta strona i wiele innych to dzieło Marka.
Maciek Jacewicz
SEO Consultant
 
Wsparcie zespołu Content Marketing & SEO. Zawodowo i prywatnie - zainteresowany pozycjonowaniem. Absolwent Marketing Internetowy / Digital Marketing WH AGH. Wielki fan kaszy jaglanej :)
Andrzej Zasowski
SEO Manager
 
Dostawca SEO odżywek i sumplementów content marketingowych dla Think Konga. Częściej spotkasz go w dziczy niż na ulicy.
Wojciech Chorąży
Social Media Consultant
 
Lubi dziwne rzeczy: e-sport, Ekstraklasę i polską literaturę grozy. Twittuje, hasztaguje i facebookuje.
Dziesiątki zrealizowanych kampanii i długofalowych działań przełożyliśmy na portfolio produktów, które jako agencja social media dobieramy do potrzeb poszczególnych klientów. Skontaktuj się z nami, aby uzyskać szczegółowe informacje dotyczące naszych usług. Możemy Ci też pomóc właściwie zdefiniować cele działań, określić zadania, które ma realizować komunikacja w kanałach social i napisać brief.


Badania i analizy
  • audyt social media: analiza wizerunku marki wśród internautów i członków społeczności
  • monitoring social media: analiza ilościowo-jakościowa treści dot. marki publikowanych w społecznościach w czasie rzeczywistym
  • monitoring efektywności kampanii w blogosferze - dzięki autorskiej aplikacji Talkilla
  • monitoring efektywności kampanii na Facebooku wykraczający poza Facebook Insights
  • monitoring kryzysowy - analiza publikacji on-line pod kątem zdefiniowanych i potencjalnych zagrożeń komunikacyjnych


Doradztwo komunikacyjne
  • strategia komunikacji w social media: tworzenie koncepcji obecności marki w kanałach społecznościowych
  • strategia employer branding: dobór narzędzi social media i przekazu spójnie z EVP
  • social media w komunikacji wewnętrznej: angażowanie pracowników z wykorzystaniem mechanizmów społecznościowych
  • social media policy: wdrażanie wytycznych dot. zarządzania komunikacją social media
  • szkolenia social media: projekty szkoleniowe dopasowane do potrzeb klienta


Narzędzia
  • content & video
    seeding
    promocja treści poprzez
    kampanie zasięgowe
    na blogach
  • KAMPANIE
    EFEKTYWNOŚCIOWE
    kompleksowa obsługa
    kampanii reklamowych
    w social media
  • budowanie
    społeczności
    reprezentacja marki
    w serwisach społecznościowych
    skupiona na kreowaniu
    fanów marki
  • social media
    optimization
    optymalizacja stron
    pod kątem dostępności
    treści w social media
  • aplikacje
    SOCIAL MEDIA
    budujące zasięg
    i zaangażowanie
    użytkowników, bazujące
    na API serwisów
    społecznościowych
  • liderzy opinii współpraca z blogerami,
    liderami opinii,
    ambasadorami marki
  • social CRM budowanie relacji
    z klientami marki poprzez
    kanały społecznościowe
  • crowdsourcing angażowanie społeczności
    w tworzenie pomysłów
    i rozwiązań

Czy marketing wirusowy w ogóle istnieje? Jak sama nazwa wskazuje, marketing wirusowy to marketing bazujący na „wirusowym“ (a więc samoistnym i bezpłatnym) rozchodzeniu się informacji o marce czy produkcie. To termin, który bardzo często pojawia się w rozmowach, prezentacjach czy w briefach na content marketing od klientów, ale brutalna prawda jest taka, że mało kto potrafi pochwalić się udanym projektem z tej dziedziny. Większość z projektów marketingu wirusowego to po prostu (aż!) udane kampanie content marketingowe – gdzie wytwarzane przez markę treści są na tyle ciekawe, że zostają powielane i udostępniane przez konsumentów. Czy marketing wirusowy jest możliwy? Teoretycznie tak. Niestety znacznie rzadziej niż o błyskotliwych sukcesach, słyszymy o mini-porażkach w tej dziedzinie. Tymczasem można w ciemno założyć, że w marketingu wirusowym na 1 udany projekt (czyli taki w którym wartość uzyskanego „wirusowo“ zasięgu jest wyższa niż koszty wytworzenia „wirusowej“ treści) przypada ok. 100 nieudanych. Z drugiej strony – czy powinniśmy mówić o porażce jeśli marka wytworzy ciekawe nagranie wideo, które nie „rozejdzie się“ tak jak wymarzyli sobie jego twórcy? Niekoniecznie. Połowiczny sukces, to przecież też sukces. Marketing wirusowy - jak rozchodzi się wirusowa treść? Niestety większość marketerów kieruje się tu intuicją. Są przekonani, że skłonienie do udostępnienia wideo wielu, np. 1000 osób sprawi, że nagranie zobaczy większość Polaków. Nic bardziej nieprawdziwego. Wystarczy policzyć – jeśli średnia liczba znajomych na Facebooku to 200 osób, udostępnienie wideo przez 1000 użytkowników pozwoli nam (a i to tylko teoretycznie!) dotrzeć do 200 tysięcy. To niewiele ponad 1% (jeden procent) wszystkich Polaków na Facebooku. Fajny przykład klipu wirusowego. Szkoda, że rzadko udaje się powtórzyć taki sukces :) Z wielu dostępnych badań oraz z naszych doświadczeń wynika, że do prawdziwego sukcesu „wirusowego“ materiału niezbędne są tzw. duże media lub osoby z naprawdę dużym zasięgiem on-line. Słowem – „wirusowy“ nie musi oznaczać „oddolny“ i „naturalny“. Niestety zanim materiał zacznie być naprawdę udostępniany przez wszystkich, ktoś (czyt. ktoś opiniotwórczy) musi mu nadać znak jakości, potwierdzić jego atrakcyjność. Wystarczy myślowy eksperyment – czy znalezienie na kilku dużych portalach wideo z nagłówkiem „to nagranie podbija internet“ nie byłoby dla Ciebie rekomendacją, żeby go obejrzeć, skomentować, a może także udostępnić? Lepszą niż udostępnienie przez mało lubianego znajomego z Facebooka? NIe ma się co oszukiwać – jeśli poważnie myślisz o marketingu wirusowym, zapomnij o tym, że to „tania“ lub „bezpłatna“ wersja marketingu. Wręcz przeciwnie! Trzy elementy marketingu wirusowego, o których wiele osób woli nie myśleć: 1. Musisz zgodzić się na duże ryzyko, że się nie uda. Mieć budżet na inne działania, które dowiozą efekt w przypadku gdy twój „wirusowy“ plan nie powiedzie się. 2. Potrzebny jest budżet na płatną, natywną promocję treści wirusowych. Np. w formie sponsorowanych postów na fan page marki, w formie placementów w materiałach wydawców itp. Bez niej jest nikła lub zerowa szansa, że ktoś je w ogóle zobaczy. 3. Nie myśl, że wytworzenie treści to największy wysiłek w marketingu wirusowym. Praca dopiero wtedy się zaczyna – musisz zrobić wszystko, żeby content znalazł się w jak największej liczbie miejsc, żeby docierał do wielu osób z maksymalną intensywnością, z wielu źródeł. Pamiętaj o przekazie! Wiele osób zafascynowanych pojęciem "marketing wirusowy" zapomina, że ta zabawa ma czemuś służyć. Promocja oparta na wirusowym contencie nie polega przecież na tym, że nie wiadomo czego dotyczy! Niestety nieczytelność/ brak przekazu korzystnego dla nadawcy to podstawowa słabość wielu kampanii pokazywanych jako udane projekty wirusowe. Smutna prawda jest taka, że „wirusowy“ rzadko oznacza „wspierający sprzedaż“. Rzeczy, którymi się dzielimy rzadko są przecież reklamą produktów czy usług. A nawet jeśli, to dzielimy się nimi często w ogóle nie zwracając uwagi na markę, która pojawia się w zabawnym filmie czy infografice, prawda? Sytuacja z marketingiem wirusowym w tym kontekscie bardzo przypomina zresztą współpracę z YouTuberami. Firmy zachęcone milionowymi zasięgami popularnych twórców wideo na YT płacą im za wzmianki o produktach. Tyle tylko, że pojawia się dylemat. Czy takie sponsorowane nagranie ma odzwierciedlać charakter kanału czy odbiegać od niego, żeby w pełni zaprezentować np. zalety i wygląd produktu? Oczywiście nagranie, które chętnie obejrzy kilkaset tysięcy osób rzadko udaje się zrobić tak, żeby produkt był dobrze wyeksponowany. W praktyce pojawia się więc jako gadżet, jakby ukradkiem. Jesli Youtuberowi nie uda się zgrabnie połączyć tematyki swojego kanału z reklamowaną marką, wychodzi coś, co albo nie jest w ogóle ciekawe albo nie przedstawia marketingowej wartości dla reklamodawcy. Dokładnie tak samo jest z contentem wirusowym. Rzadko pojawia się coś, co ma potencjał społecznościowy, co faktycznie przyciąga widzów i jest nośnikiem jakiejś istotnej informacji promocyjnej. Na ogół firmy tworzą „wirusowe“ materiały będące albo nieudaną formą reklamy albo pseudo-zabawne treści nie opowiadające nic ważnego o ich ofercie. Odpowiadając na tytułowe pytanie - tak, marketing wirusowy istnieje, choć stosunkowo rzadko oznacza skuteczną strategię dotarcia do klientów. Przede wszystkim powinien jednak wpisywać się w szerszą strategię marki, być jej częścią. Jeśli chciałbyś o tym porozmawiać - daj znać, chętnie spotkamy się z Tobą, żeby przedyskutować możliwości wsparcia Twoich celów biznesowych. Wielton wybiera agencję social media Think Kong Wielton S.A. wybiera agencję social media Think Kong! Będziemy odpowiadać za obsługę social media Wielton S.A. – największego w Polsce producenta i sprzedawcę naczep, przyczep, a także zabudów na samochody ciężarowe! Na mocy obowiązującej od 1 kwietnia umowy nasza agencja będzie odpowiedzialna za realizację działań komunikacyjnych Wielton S. A. w serwisach społecznościowych Facebook i LinkedIn. Za prowadzenie projektu po stronie agencji Think Kong odpowiada Hubert Różyk. Wielton jest pionierem pod względem wprowadzania nowoczesnych technologii produkcji w branży naczepowej. Grupa od lat rozwija własną myśl technologiczną, optymalizuje proces produkcyjny, wprowadza nowości techniczne. Otwarte w lutym 2016 r. Centrum Badawczo-Rozwojowe Wielton S.A. posiada jedyną w Polsce a drugą w Europie stację do całopojazdowego badania naczepy. W ramach całej Grupy Wielton zespół 200 konstruktorów i technologów opracowuje innowacyjne rozwiązania konstrukcyjne. W ofercie firmy znajduje się 65 typów produktów dostępnych w ponad 800 konfiguracjach. Klientami Wieltonu są firmy transportowe, budowlane, produkcyjne, dystrybucyjne i rolnicze. Dzięki rozbudowanej sieci sprzedaży na drogi Europy wyjechało już ponad 65 000 naczep i przyczep z logo Wieltonu. Trafiają one do 42 krajów, w tym m.in.: do Polski, Niemiec, Francji i Włoch, a także do krajów Azji i Afryki. Grupa Wielton posiada dwa zakłady produkcyjne: w Polsce oraz we Francji, a także dwie montownie: we Włoszech i w Rosji. Swoim klientom zapewnia również wsparcie serwisowe w całej Europie. Coca-Cola, my i kampania „Wybieram siebie” Od kwietnia pod nazwą Wybieram Siebie ruszyła nowa ogólnopolska kampania edukacyjna. Projekt skierowany jest do kobiet, dla których ważne jest zachowanie równowagi w prowadzonym przez nie stylu życia. Inicjatorem akcji jest firma Coca-Cola. Celem kampanii Wybieram Siebie jest edukacja kobiet, że dobre samopoczucie zależy od równowagi i harmonii pomiędzy różnymi aspektami życia. Kluczem do jej uzyskania jest zdrowy rozsądek w codziennych wyborach, samoakceptacja i wsłuchanie się w siebie, a także podejmowanie decyzji w zgodzie ze sobą. Bardzo uważnie słuchamy naszych konsumentów i wiemy, że szczególnie kobiety często czują się zagubione w gąszczu sprzecznych informacji i porad na temat stylu życia i odżywiania. Dostrzegliśmy olbrzymią potrzebę kampanii mówiącej o tym, czym jest równowaga życiowa i jak do niej dążyć. Chcemy przekonać kobiety, by przede wszystkim słuchały siebie i postawiły na zdrowy rozsądek – jak wynika z badania przeprowadzonego na potrzeby kampanii, taka postawa życiowa idzie w parze z wyższym poczuciem szczęścia , czyli wartościami, które są częścią DNA naszej firmy – mówi Anna Solarek, dyrektor ds. komunikacji zewnętrznej w Coca-Cola Poland Services. Wybieram Siebie to ogólnopolski projekt dotyczący stylu życia, w tym m.in. jego aspektów psychologicznych, odżywiania, a także roli aktywności fizycznej na co dzień. Do udziału w nim zaproszono ekspertów z obszaru dietetyki i psychologii, którzy będą dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem. Program ma dedykowaną stronę www.wybieramsiebie.pl, na której można zapoznać się z artykułami poradnikowymi z zakresu psychologii, psychodietetyki i aktywności fizycznej przygotowanymi przez ekspertów projektu. Akcji towarzyszyć będzie kampania informacyjna w mediach oraz działania on-line: m.in. content marketing, kampania na portalach internetowych, działania z influencerami oraz profil na Facebooku. Za realizację kampanii odpowiada kilka zespołów Grupy On Board Think Kong. Artykuły sponsorowane – czy sprzedają? Istnieje wiele strategii i sposobów realizacji tzw. content marketingu. Jedna z dróg to artykuły sponsorowane w serwisach tematycznych, na stronach portali. Zrealizowane przez nas badanie miało zweryfikować stosunek użytkowników Internetu do takich działań. Rożne punkty widzenia Opinie na temat artykułów sponsorowanych są podzielone. Sami, realizując kampanie content marketingowe nie zawsze zachęcamy do takiej formy dotarcia do konsumentów. Argumentów przeciw sponsorowaniu artykułów jest wiele. Finansowy: zasięg często da się budować taniej. Praktyczny: lepiej komunikować się we własnym medium. Jest też naturalnie równie dużo argumentów "za"; m.in. sprawa wiarygodności, dostępu do czytelników. Niemniej wyniki sondażu, który przeprowadzono na nasze zlecenie trochę nas zaskoczyły. Artykuły sponsorowane nie są niewiarygodne Stosunek czytelników do materiałów sponsorowanych przez firmy jest zaskakująco pozytywny. Na pytanie o zaufanie do takich artykułów tylko nieco ponad 22 proc. zadeklarowało, że uznają je za mniej wiarygodne niż inne materiały redakcyjne. Naturalnie 1/5 konsumentów to olbrzymia grupa, ale jednocześnie blisko 1/2 deklaruje, że wiarygodność artykułu sponsorowanego jest taka sama jak innych, a 1/7 wprost przyznaje, że wierzy im nawet bardziej niż innym publikacjom! Trudno ocenić co może być przyczyną takiego wyniku. Jeśli odrzucimy kwestie metodologii (badanie CAWI było realizowane na losowo dobranej próbie ponad 800 użytkowników Internetu przez SW Research), musimy poszukać innych przyczyn. Czy chodzi o to, że materiał podpisany nazwą jakiejś firmy jest "wiarygodny", bo sądzimy, że ktoś przyłożył się do jego przygotowania bardziej niż słabo opłacani dziennikarze? Jeśli tak, kryłaby się w tym druzgocąca ocena kondycji dziennikarstwa online. A może przyczyna takiego rozkładu odpowiedzi jest inna? W każdym razie, z punktu widzenia agencji content marketingowej wysokie zaufanie do treści sponsorowanych to świetna wiadomość:) Sponsorowany artykuł zachęca do zakupu Realizując badanie zapytaliśmy też respondentów wprost o najważniejszą (z naszego punktu widzenia) rzecz. Czy zdarzyło się im kupić cokolwiek pod wpływem materiału sponsorowanego. Spodziewaliśmy się znaczącego odsetka odpowiedzi twierdzących, ale wynik bardzo pozytywnie nas zaskoczył. Ponad 40 proc. konsumentów przyznaje, że zdarzyło im się kupić coś pod wpływem takiej inspiracji! Oznaczenie artykułu sponsorowanego jest konieczne Nie ma chyba organizacji branży marketingu (włączając IAB, ZFPR czy SAR), która nie mówiłaby o etyce. Powstają specjalne kodeksy, trwają wielogodzinne debaty na tematy powiązane m.in. z czytelnym oznaczaniem materiałów sponsorowanych. Wszyscy są w sumie jednomyślni, ale praktyka rozmija się często z deklaracjami. Wielu wydawców publikuje treści sponsorowane w ogóle nie zaznaczając tego. Nawet w formie mikro-napisu dodanego gdzieś w mało widocznym miejscu. Oferują wpisy i artykuły często wprost obiecując, że "czytelnik uzna je za materiały redakcyjne". Trochę to bez sensu, zwłaszcza biorąc pod uwagę omawiane wcześniej wskaźniki zaufania. Co na to czytelnicy? W przytłaczającej większości stawiają sprawę jasno – oczekują, że artykuły sponsorowane będą wyraźnie oznaczone. Deklarują to także konsumenci, dla których "sponsorowane" znaczy "tak samo lub bardziej wiarygodne". Po prostu chcą informacji. Co dalej? Badanie zdecydowanie potwierdza, że artykuły sponsorowane u zewnętrznych wydawców mogą wprost wspierać sprzedaż. Czytelnicy ufają im, choć chcą, żeby były wyraźnie oznaczone. Właściwie to wiadomości korzystne dla wszystkich. Teoretycznie także dla wydawców, choć to chyba jedyna grupa, która mogłaby w jakiś sposób poczuć się nimi zaniepokojona. W każdym razie, z marketingowego punktu widzenia publikacje w serwisach zewnętrznych mają sens. Jeśli chciałbyś dowiedzieć się więcej o danych, którymi na ten temat dysponujemy, poznać wyniki ciekawych kampanii lub po prostu porozmawiać o tym jak moglibyśmy wesprzeć content marketingowo Twoja firmę- zadzwoń lub napisz. Co to są Persony i do czego służą w content marketingu? Persony w content marketingu są powszechnie uznawane za kluczowe zagadnienie. Prawie wszyscy definiują persony, pracują nad nimi szykując strategię content marketing, dyskutują ich cechy. Niestety smutna prawda jest taka, że nie zawsze ma to sens. Często firma wypracowuje na wielogodzinnych warsztatach 10 i więcej person, ale na końcu... nie ma żadnego pomysłu co w ogóle z nimi zrobić. W prowadzonych przez nas projektach często używamy person. Poniżej opisujemy krótko co to są persony i jak je stosować tak, żeby mieć z tego jak najwięcej korzyści. Co to jest „Persona”? Persona to po prostu opis wirtualnej osoby, sylwetka potencjalnego klienta, widza lub np. gościa naszej strony. Tłumacząc ideę person na inny język, to po prostu definicje archetypów różnych segmentów odbiorców. Persona różni się jednak znacznie od definicji archetypów np. marek. Nie składa się też z samych danych demograficznych, jest bardziej szczegółowa. Nie chodzi więc o informację typu „Kobieta w wieku 20-30 l.”, ale o coś znacznie konkretniejszego. Tworząc persony staramy się przede wszystkim zrozumieć motywacje naszych użytkowników czy klientów. W definicji persony, często ważniejsze niż wiek czy płeć będą więc motywy, wykonywane zadania, marzenia. Coś, co determinuje sposób korzystania z naszych usług, rodzaj poszukiwanych informacji czy w ogóle zachowanie wobec naszego produktu. Jeśli np. pracujemy nad personami dla działań content marketingowych dla wstrząsoodpornych telefonów, person będzie pewnie kilka. Personą nr 1 może to być więc np. „Maciek (45 l.) gadżeciarz” . Persona nr 2 to np. „Andrzej (32 l.), miłośnik sportów ekstremalnych” W Internecie jest wiele poradników dotyczących tworzenia person. Najogólniej rzecz biorąc powinieneś zacząć od odpowiedzi na najbardziej podstawowe pytania dotyczące „idealnego klienta” albo klienta reprezentującego wybrany segment grupy twoich potencjalnych odbiorców: Kim jest? Czym się zajmuje? Jaką pracę wykonuje? Jak wygląda jej typowy dzień pracy? Jak spędza czas wolny? Rozważ przede wszystkim elementy, które mogą w jakiś sposób dotyczyć punktów styku z Twoimi działaniami. Spróbuj więc odpowiedzieć sobie na pytania typu: Jakie zadania w pracy frustrują tę osobę, sprawiają jej kłopot? Jakie problemy musi na co dzień rozwiązywać? Czy podejmuje sama decyzje o zakupie? Jaką rolę odgrywa? O czym marzy, jakie cele (zawodowe lub prywatne) są dla niej naprawdę ważne? W ten sposób przykładowe persony dla wstrząsoodpornych telefonów należałoby uzupełnić. Np. „Maciej 45 l, gadżeciarz” lubi imponować znajomym technicznymi nowinkami, śledzi nowości, choć nie na wszystkie go stać, a z zakupów często musi tłumaczyć się żonie pilnującej domowego budżetu. Z kolei „Andrzej, 32 l, miłośnik sportów ekstremalnych” wciąż szuka sprzętów przydatnych podczas wakacyjnych wyjazdów i boryka się z zawodnością popularnych produktów, np. z pękającą szybką ulubionego iPhone. Typowy opis person zwykle uzupełnia się o jakieś zdjęcia, często nadaje się personom imiona, dodaje też prawdopodobne atrybuty jak liczba dzieci czy miasto zamieszkania. Wszystko po to, żeby myśleć o odbiorcy jako o konkretnym człowieku. Żeby uniknąć spojrzenia przez pryzmat statystyki. W ten sposób można założyć, że „Maciek” z naszego przykładu jest np. pracownikiem banku w mieście średniej wielkości, którego ulubioną rozrywką jest oglądanie piłki nożnej. A „Andrzej” – grafikiem/ freelancerem pracującym w Warszawie, który wolne chwile spędza ze swoją narzeczoną, planując dalekie wyjazdy. Jakie błędy łatwo popełnić definiując persony?
starsze


Zostaw nam swój e-mail.
Jeszcze dziś wyślemy Ci raport
z badania użytkowników Facebooka.

Od czasu do czasu dostaniesz od nas
inne ciekawe materiały.